Uczenie się właściwego reagowania na trudnych i toksycznych ludzi

Niektórzy ludzie są jak kaktusy. Z zewnątrz mogą nawet wydawać się piękni, ale zbyt bliski kontakt z nimi kończy się cierpieniem. Zdarza się, że takie „kaktusy” mamy w rodzinie, sąsiedztwie, pracy, a nawet w kościele.

Relacje z ludźmi są niezwykle ważne, ponieważ tworzą nasze życie. Ponoć odpowiadają one za 85% naszej życiowej satysfakcji. Więzi z innymi mogą zarówno przyczyniać się do budowania nas i naszego życia, jak i do burzenia oraz niszczenia; mogą być zarówno życiodajne, jak i śmiercionośne. Co więcej siła i wpływ relacji ma na nas wzmocniony wpływ, gdy mamy do czynienia z autorytetami i przywódcami. Z tego też powodu warto do sfery relacji międzyludzkich podchodzić świadomie, zgłębiać ją i w tym obszarze mądrze, proaktywnie budować. Szczególnie odnosi się to do trudnych i toksycznych ludzi, którzy są częścią życia każdego człowieka.

Czytaj dalej  ›

05 / 12 2018

Odpowiedź zawsze zawiera się w zadawanych pytaniach.

Keith Abraham

Pytania, z którymi warto zmierzyć się na półmetku swojego życia

IMG_7672_norway_78192uwjm29837

Czterdziestolatek dotarł na pewną górę, niektórzy czterdziestolatkowie bardzo szybko. Warto na tej górze się zatrzymać, aby zadać sobie kilka ważnych pytań i poczekać na właściwe odpowiedzi. W przeciwnym razie można kontynuować życiową podróż w złym kierunku i pogubić się, a także skrzywdzić innych. Na tym etapie łatwo też o życiową katastrofę.

Czytaj dalej  ›

25 / 11 2018

Problemy to często zakamuflowane okazje.

Donald Trump

Moja droga w służbie dla dzieci

Nie – SPEKTAKULARNY POCZĄTEK

Moja służba dla dzieci rozpoczęła się dość dziwnie, bo wcale nie wyrosła z wielkich marzeń, ani ogromnej pasji służenia następnemu pokoleniu. Wszystko zaczęło się od wypełnienia miejsca potrzeby, tak po prostu. Zostałam poproszona o zajęcie się tematem uwielbienia u dzieci. Byłam częścią zespołu uwielbienia, więc moja liderka zaproponowała mi, abym zobaczyła, jak to jest z tymi najmłodszymi w Kościele. I podjęłam się prowadzenia uwielbienia wśród dzieci. Okazało się, że wcale nie jest to takie proste zadanie, jakie mogłoby kojarzyć się ze stereotypowym obrazkiem „słodkich dzieciaków”.  Zobaczyłam, że to ogromne wyzwanie, zważywszy na to, że nie wyobrażałam sobie, aby właściwym było samo odśpiewanie piosenek. Okazało się, że oprócz poprowadzenia po prostu ładnego śpiewania nie miałam pojęcia jak to zrobić, żeby dzieciaki, tak jak dorośli mogli spotkać się podczas uwielbienia z Bogiem.

Czytaj dalej  ›

15 / 11 2018

Wcielenie się w rolę ofiary sprawi, że będziesz przyciągać innych nieudaczników. Bycie człowiekiem sukcesu oznacza, że będą się do ciebie garnęły inne tego rodzaju osoby. Wybór należy do ciebie.

Patrick Bet-David

Czy wykorzystujesz do budowania swojego życia zasadę siania i zbierania?


Czy widziałeś kiedyś piękny ogród, który powstał przez przypadek i sam dba o swoje piękno? Tak samo rzecz się ma z udanym życiem. Nie jest ono efektem przypadku, ale świadomej pracy.

Zasada siania i zbierania

W swoim życiu żniemy to, co zostało w nie zasiane – przez nas, lub innych.

Żyjemy w świecie rządzonym przez przyczyny i skutki. Nasze życie jest między innymi rezultatem tego, co w nie zasialiśmy, a także, co zasiali w nie inni.

Zrozumienie funkcjonowania tej zasady może pomóc nam mądrzej budować swoje życie, ponieważ to, co dzisiaj robimy ze swoim życiem, a także komu i co pozwalamy w nie siać, tworzy naszą przyszłość. Jeśli będziesz mądrze podchodził do tego procesu, to będziesz pozytywnie oddziaływał na swoje życie.

Popatrz na swoje życie jak na ogród

Prowadzenie ogrodu wymaga świadomej i proaktywnej pracy

Jeśli pozostawisz jakikolwiek ogród sam sobie, to zdziczeje. Co więcej, chwasty zasiewają się same, natomiast piękne rośliny trzeba sadzić i pielęgnować. Wydobywanie z ogrodu piękna wymaga świadomej pracy, czasu i nakładów finansowych.

Czytaj dalej  ›

25 / 10 2018

Prawo bycia sobą różni się od wszelkich innych praw. Nie chodzi bowiem o prawo przyznane przez jakiś rząd, kraj czy zewnętrzną władzę, lecz przychodzące w pakiecie, to znaczy z tobą. Życie to podróż, która zaczyna się od ciebie i wraz z tobą kończy, a pomiędzy znajduje się nieznany teren, który czeka, by go zbadać.

Bob Mandel, Regreso a si mismo. Autoestima interconectada, Kier, s. 15.

Nie próbuj stać się człowiekiem renesansu

Jeśli będziesz próbował być mistrzem we wszystkim, nigdy nie podniesiesz się ponad przeciętność.

Thomas Edison

Czy musisz być wszechstronnie uzdolniony?

Czy chciałbyś być człowiekiem renesansu?

Leonardo_selfCzasami człowiekiem renesansu nazywa się osobę wszechstronnie utalentowaną, posiadającą rozległą wiedzę z różnych dziedzin.[1] Wybitnym przykładem człowieka renesansu (jego archetypem) jest Leonardo da Vinci (ur. 1452, zm. 1519). Był on włoskim malarzem, architektem, filozofem, muzykiem, pisarzem, odkrywcą, matematykiem, mechanikiem, anatomem, wynalazcą, geologiem, rzeźbiarzem. Był jednym z najbardziej utalentowanych ludzi w historii. Jest uznany za jednego z najwybitniejszych malarzy. Jako inżynier, Leonardo tworzył projekty wyprzedzające jego czas, opracowując koncepcje śmigłowca, czołgu, wykorzystania podstaw tektoniki płyt, podwójnego poszycia burt statku i wiele innych innowacji. Doprowadził do znacznego wzrostu poziomu wiedzy o anatomii, budownictwie lądowym i hydrodynamice. Dodatkowo zaznaczył swoją obecność także w dziedzinie architektury, rzeźby, filozofii i pisarstwa, choć te zajęcia odgrywały mniejszą rolę w jego życiu. Do dziś przetrwało 7 000 stron jego notatników z rysunkami, szkicami naukowymi i notatkami.[2]

Czytaj dalej  ›

15 / 10 2018

Skoro nie możemy obecnie zlikwidować dzielących nas różnic, możemy przynajmniej pomóc uczynić świat miejscem bezpiecznym dla różnorodności.

John F. Kennedy

Moje Matulowanie

Z archiwum, proszę nie regulować odbiorników!

Z archiwum, proszę nie regulować odbiorników!

Macierzyństwo, takie szlachetne słowo, a tak siermiężnie i srogo dźwięczy w moich uszach. Niesie przesłanie o doskonałości, powadze, sztywności i ciężarze. Cóż, tak je słyszę…

Choć od ponad dwudziestu lat dane mi jest cieszyć się dwiema córkami, to nigdy nie nazwałabym tego co robię z nimi i dla nich macierzyństwem. Już prędzej dorastaniem, dojrzewaniem albo, po mojemu, matulowaniem, gdyż „Matulą” ochrzciły mnie lata temu.

Zanim zostałam mamą, nie zdążyłam się stosownie wyedukować w tej materii. Jakoś temat mnie nie kręcił. O rodzicielskich blogach nikt nie słyszał, bo internetów nie było. Ćwierć wieku temu literatura branżowa prezentowała się mizernie, a to co przez przypadek wpadło w moje ręce, niosło idealistyczne przesłanie dla niepokalanych matek karmicielek, czyli nie dla mnie, boleśnie świadomej swych niedoskonałości.

Czytaj dalej  ›